„Fresk” w salonie

Zwiedzając zabytki sztuki sakralnej, a także budowane dawniej pałace i dwory mamy okazję podziwiać wspaniałe malunki, które zdobią te obiekty. Ci, którzy nie mieli okazji zobaczyć ich na żywo mogą skorzystać z internetu lub rzucić okiem do wydawnictw książkowych. Teraz każdy z nas może wykorzystać ten fakt jako inspirację do nadania wnętrzu pierwiastka artyzmu. Nie chodzi o to, by przenosić do pokoju dziennego freski z Kaplicy Sykstyńskiej, ale by wykorzystać sufit jako nośnik dekoracji. Jak to osiągnąć? Sprawa nie jest specjalnie skomplikowana. Nie ma nawet potrzeby montażu sufitu podwieszanego – swoje walory dekoracyjne wykaże on również w zwykłej, „płaskiej” formie.

Największe wrażenie na domownikach i gościach zrobi oczywiście konkretny i nakreślony z rozmachem obraz. Zlecenie namalowania czegoś, co miałoby realną artystyczną wartość musi jednak kosztować. Trzeba skorzystać z usług wykształconego malarza i w ogóle znaleźć kogoś, kto podejmie się takiego zlecenia. Jest to zabawa dla najbardziej wymagających klientów i na końcowy rezultat trzeba czasami czekać nawet kilka miesięcy. Są sposoby tańsze i mniej złożone. Gdzieś wyżej wspomnieliśmy o fototapetach – nie są drogie i wspaniale wyglądają.

Do wyboru są gotowe wzory, ale można również zamówić coś niestandardowego. Firmy zajmujące się produkcją fototapet przyjmują nawet grafiki dostarczone przez klientów w odpowiedniej rozdzielczości. Taki sufit to cudowna, indywidualna dekoracja.